Innym razem zaproszony byłem na wernisaż, na wystawę późną nocą w głębokich piwnicach. Czy to były płótna Jana czy Kantena?... Nie, tak właściwie, była to twórczość - a właściwie jej skromny skrawek - artysty mianem Nam June Paik. Na wernisaż prosił Kuba; podpierając - notabene - swoją propozycję perspektywą darmowego wina. Prace były... ekhm... ciekawe. Poza kilkoma dziełami, które wyceniliśmy na 'spoko'. Naszą uwagę przykuła kartka z rybkami. Dosłownie i nie inaczej - wyglądała jak wyrwana ostatnia strona z zeszytu od polskiego. Gdy pomyślę, że tak ostentacyjnie wyrzuciłem ongiś swoje zeszyty z polaka... ach.
|
euRekin
23:08 01.12.2008 |
Ciekawy strip. Swego czasu naszła mnie refleksja. Ludzie będąc zewsząd atakowani pop-artem wydawałoby się, że powinni przestać się wygłupiać i nie chodzić na wystawy malowideł. W internecie, mogło by się wydawać, jest tego więcej i lepiej. No, ale zapominam, że monitory jeszcze nie oddają faktury materiału. ... To może być nisza technologiczna jaką kiedyś wykorzystam! Tak... futerkowe monitory na przykład, o! |
|
kks
23:25 01.12.2008 |
To chyba z zastosowaniem w pornografii lat '80? |
|
jlg
23:32 01.12.2008 |
Nie zapominajcie o winie! To wino wszak siłą sprawczą w tym przypadku było. |
| add comment |